Obraz gminny 136 lat temu

      Możliwość komentowania Obraz gminny 136 lat temu została wyłączona

Poniżej list napisany ponad 136 lat temu do Gazety Świątecznej przez mieszkańca powiatu położonego nad rzeką Narew.  Pisownia oryginalna.

„Z jednej gminy i parafii nad   rzeką Narwią położonej.

Przyjemnie jest czytać w naszej Gazecie, jak to już gdzie indziej umieją ludziska radzić na zebraniach gminnych,  i jak niejedną rzecz uradzą dobrą dla ogółu. Ale w naszej gminie, leżącej pod samem miastem powiatowym, nic dotąd nie uradzono dla pożytku gminy, choć byłoby o czym radzić: drogi są  zaniedbane, ostrożności z ogniem nie masz, dzieci palą papierosy pod stodołami, pastuchy psują płoty na ogień i pieką kartofle, a nawet raz pod stodołą rozpalili ognisko, tylko szczęście, że  starsi zobaczywszy je, ugasili.

1891-1_656x768Wprawdzie pan wójt nakazał wysadzić drogi wierzbiną i posadzili kołki wierzbowe, ale z tych żaden się nie przyjął, bo dzieciom potrzeba było, aby wyschły przez lato na ogień i stare wierzby wypalają. W jesieni też rozpoczęto roboty około dróg, rowy kopano 10   sążni, rowów i  to prawie na 8 cali głębokich i szerokich, aby tylko kałuże zawalić; a mostki jakie to już trudno opisać!

Lecz zboczyłem z drogi. Chciałem opisać, jak to u nas odbywają się zebrania gminne do wyborów wójta. Oto, o zebraniu zawiadamiają mieszkańców dziś na jutro, a czasem i tego samego dnia, a nigdy nie uprzedzają, po co ma być zebranie? Dlaczego to tak jest, że  nie na tydzień, albo nie na parę dni przed wyborami nas zwołują? Już to prawda, że  u nas wszystko się pięknie robi. Pan wójt tak sobie mówi: ,,Ja będę wójtem, Maciek kasjerem, Kuba podkasjerem, Antek rewizorem kasy, a Jan zastępcą wójta.” Do tego jeszcze pan wójt poczęstuje wódką, bazarkiem i papierosem i zgoda, już wybrani są wszyscy. Tak wybrany u nas został nie człowiek z gminy, ale przybysz ze stron jakichś dalszych, gdzie był dawniej pisarzem gminnym. A co do zebrań w gminie kwartalnych, to już za tego pana wójta przez 4 lata ani dudu ,nic o nich nie słychać,  choć to jest bezprawie i choć zebrania są nam bardzo potrzebne. Oto i szkoły nie mamy ,a do czegóż to u nas przyjdzie, kiedy jeszcze i młode pokolenie będzie jak tabaka w rogu?

Wydrukujcie, panie Pisarzu od Gazety, ten list, a może jak przeczytają go mój i sąsiedzi, to pomyślą o tym, jakby to radzić i o czym. Toć przecie oni mają głos, a nie kto inny. Gazetę waszą czytają chętnie, a zwłaszcza jak co jest o nas napisane. To chociaż tylko kilka egzemplarzy wypisujemy, to wydziera jeden drugiemu z ręki. Niechaj sobie pomiarkują, że  na wyborach nie godzi się dawać głosy i podnosić do góry obie ręce za wódkę, bawara i papierosy. Jakaż to hańba dla całej naszej  gminy, że  się u nas tak dzieje!

Ale cóż poradzić przy ciemnych głowach! To też i ci, co powinni przypilnować wszystkiego, to jak się który z mieszkańców odezwie, każą mu milczeć. Mnie to już jest wiadome, jak postępować na zebraniach gminnych, a nawet i innym mieszkańcom także; ale kogoś innego i pana wójta do zachowania prawa zmusić trudno, a nawet niepodobna, bo większa część sąsiadów żyje w ciemnocie. Tacy ciemni oświecać się z waszej gazety nie chcą; trudno namówić ich, aby choć jedną gazetę waszą w każdej wiosce zapisywano. Taka to jest u wartość czy też niedbałość ich, bo 10 groszy składkowych na gazetę, to niby dla nich dużo. Cóż  tedy mówić o szkółce, której w gminie nie mamy, choć paręset dzieci zdatnych zbytkuje, zamiast się uczyć.

Lud wprawdzie pobożny, ale niedbały o oświatę, a co gorsza, uparty i zarozumiały. Z ubrania niby to na coś  wyższego wygląda, ale z głowy i z mowy to pstrokato nieboże. Opisałbym cały obrzęd naszych wyborów, ale by mi zabrakowało czasu. Później  napiszę coś więcej”.

W Jezik /włościanin/


Gazeta Świąteczna nr 1,1883 rok

Download PDF