Bywało i tak

      Możliwość komentowania Bywało i tak została wyłączona

Gazeta Wiek nr 32 z 29 stycznia przytacza poniższe zdarzenie z życia Kurpiów:

166310[1]„We wsi Baranowie na Kurpiach, zagęściły się kradzieże koni. Bliskość granicy pruskiej, tudzież przesmyki leśne, kryjące przed pogonią przemysłowców końskiego handlu, wszystko to razem im sprzyja. Jeżeli kradzież inwentarzy dla dworu jest tak dotkliwą, to cóż o włościanach powiedzieć, gdy łotrzyk nocny uprowadzi jedynego konia ze stajni. Zawziętość włościan niema też granie w tych razach. W okolicach Baranowa jako sprawcę licznych kradzieży wieść głucha wskazywała Tomasza Obrębskiego. Przeciw Obrębskiemu świadczyło to, że należał do bandy przemytników gorzałczanych i za najsprytniejszego uchodził. Rada w radę, postanowiono„ krótko „z nim się rozprawić. Mieszkał ono parę wiorst od Baranowa, więc pod pozorem jakimś udało się baranowiakom ściągnąć go do swojej wsi. W święto Trzech Króli, o dziesiątej przedpołudniem odbyła się straszliwa rozprawa. Ten z kijem, ów z drągiem, co miał który pod ręką napadli. Na nieszczęśliwe go po ulicy idącego okładali, aż, ten, leżąc na ziemi wyjęknął „księdza”. Zbitego okrwawionego i z dziurą w głowie wciągnięto do chałupy, gdzie też wkrótce i umarł, nie doczekawszy się księdza.”

Download PDF